Jeszcze niedawno Michał Buczek i Radek Smilgin zwracali uwagę (zarówno podczas prezentacji, jak i w artykułach publikowanych na testerzy.pl), że narzędzia badania dostępności nagminnie deklarują możliwości znacznie wykraczające poza to, co rzeczywiście potrafią zrobić. Decyzja FTC jest pierwszym przypadkiem, gdy ta rozbieżność między obietnicą a rzeczywistością została formalnie zakwestionowana przez organ regulacyjny.
Szczegółowe analizy dotyczące rzeczywistego pokrycia reguł WCAG przez narzędzia automatyzacji oraz testowania dostępności przy wsparciu sztucznej inteligencji opisujemy w osobnych artykułach:
- Prawdziwe pokrycie reguł WCAG przez narzędzia automatyzacji testowania dostępności
- Testowanie dostępności przy wsparciu AI
Sprawa accessiBe
Amerykańska Federalna Komisja Handlu nałożyła na startup accessiBe grzywnę w wysokości 1 miliona dolarów za wprowadzające w błąd reklamy oraz ukryte finansowanie recenzji. Firma oferuje wtyczkę opartą na sztucznej inteligencji, która miała automatycznie dostosowywać strony internetowe do potrzeb osób niewidomych i słabowidzących. I to w tym obszarze jej deklaracje okazały się niezgodne z rzeczywistością.
AccessiBe sprzedaje narzędzie, które (według obietnic producenta) zapewnia witrynom zgodność z wytycznymi dostępności WCAG i chroni klientów przed pozwami za naruszenie amerykańskiej ustawy o prawach osób z niepełnosprawnościami (ADA). Agencja stwierdziła jednak, że firma nie dysponowała wystarczającymi dowodami na poparcie tych twierdzeń.
Drugi zarzut dotyczył praktyk marketingowych. FTC ustaliła, że artykuły i recenzje zamieszczane przez zewnętrznych autorów były prezentowane jako niezależne opinie, podczas gdy ich twórcy mieli z firmą powiązania finansowe czego accessiBe niestety nie ujawniało. Wydany nakaz zobowiązuje firmę do zaprzestania przesadzonego opisywania możliwości swoich produktów oraz do wyraźnego informowania o relacjach ze sponsorowanymi recenzentami. Nakaz zatwierdził jednogłośnie pięcioosobowy skład komisarzy FTC. Przez 30 dni podlega on publicznym konsultacjom, po których komisja zdecyduje o jego ostatecznym kształcie. Milion dolarów grzywny może zostać przeznaczony na zwroty dla klientów firmy.
O accessiBe
AccessiBe powstała w 2018 roku w Nowym Jorku. Firmie udało się pozyskać 58,5 miliona dolarów od inwestorów, w tym od prywatnej firmy inwestycyjnej K1 z Los Angeles. Wśród jej klientów znalazły się np. Pillsbury, Benadryl, Playmobil, drużyna Los Angeles Lakers oraz jednostki rządowe, m.in. Departament Zdrowia Luizjany. Startup accessiBe nie jest jedynym dostawcą automatycznych narzędzi dostępności na rynku. Jednak to właśnie ta firma stała się przedmiotem szczególnej krytyki, zarówno ze strony organizacji pozarządowych, jak i samych użytkowników, za sposób komunikacji ze środowiskiem dostępności cyfrowej oraz za skalę niespełnionych obietnic.
Problemy sygnalizowane przez środowiska osób z niepełnosprawnościami pojawiły się jeszcze na długo przed działaniami FTC, bo już w 2021 roku Krajowa Federacja Niewidomych określiła praktyki marketingowe i biznesowe accessiBe jako nierzetelne i lekceważące wobec użytkowników. W tym samym roku ponad 400 osób - niewidomych, specjalistów dostępności i programistów - podpisało list otwarty wzywający firmy do rezygnacji z narzędzi automatyzujących dostępność tego typu.
Wysuwane zarzuty mają też podłoże techniczne. Okazuje się, że wtyczki tego rodzaju mogą zakłócać działanie czytników ekranu, a w niektórych przypadkach sprawiać, że strony są całkowicie niemożliwe do przeglądania. Na domiar złego klienci accessiBe złożyli pozwy zbiorowe, twierdząc, że produkt nie zapewnił ich witrynom pełnej zgodności ze standardami ADA; jak się bowiem okazuje, według danych firmy UsableNet, w 2021 roku ponad 400 przedsiębiorstw korzystających ze wtyczek lub nakładek dostępności zostało pozwanych za naruszenie standardów dostępności.
Sprawa accessiBe pokazuje, jak bardzo napięta i trudna jest sytuacja na rynku narzędzi dostępności cyfrowej. Rośnie popularność rozwiązań automatycznych, które producenci reklamują jako kompletne i wystarczające, i jednocześnie nie ma wystarczającego potwierdzenia ich skuteczności w praktyce. Samuel Levine, dyrektor biura ochrony konsumentów FTC, zaznaczył, że firmy poszukujące narzędzi do zapewnienia dostępności swoich stron muszą móc ufać, że produkty działają zgodnie z deklaracjami, a agencja będzie reagować na przypadki przesadzonego opisywania możliwości narzędzi bez odpowiednich dowodów.
Redakcja