W tym roku CfP odbywa się pod nazwą „DNA jakości”, co w domyśle ma być skrótem od słów Dziedzictwo, Nowoczesność, Adaptacja, ale przez obecność w logo wizualizacji tego, co standardowo rozumiemy przez „DNA”, możemy założyć, że autorzy chcieli tu wprowadzić swoistą wielowymiarowość. Wyszło jakoś tak, czyli… nie wyszło.
Dla szybkiego przypomnienia: DNA to kwas deoksyrybonukleinowy, który pełni funkcję nośnika informacji genetycznej. Odgrywa ważną rolę w biologii organizmów żywych, ponieważ przenosi informacje, które decydują o funkcjonowaniu komórek, rozwoju organizmów oraz dziedziczeniu cech. Jak więc to odczytywać w kontekście testerskiej konferencji i abstrakcyjnego pojęcia „jakości”? No nie da się.
Gdyby chodziło o jakość DNA, to raczej nie byłoby wątpliwości, o czym mowa, ale to raczej nie jest temat przewodni na informatyczną konferencję.
Ktoś więc może zadał sobie pytanie: co może stać za „DNA jakości”? „Jakość”, jako coś nieożywionego, nie może mieć swojego DNA. Analizując to jednak bardziej poetycko, można by mówić o jakimś zbiorze informacji w dziedzinie kontroli i zapewnienia jakości. DNA jest tu jednak nietrafioną przenośnią, bo DNA się nie zmienia. Z kolei dowolna dziedzina naukowa i okołonaukowa, w tym także nauka o jakości, podlega ciągłym zmianom wynikającym ze zmieniających się okoliczności.
W tym kontekście również „kreatywne” rozwinięcie skrótu DNA wprowadza dodatkowe zamieszanie w odniesieniu do tego, czym DNA prawdziwie jest. Choć można sobie wyobrazić hasło „dziedzictwo” jako silnie powiązane z przenoszeniem informacji genetycznej, to już „nowoczesność”, a już na pewno „adaptacja” nie są czymś, co można odnieść bezpośrednio do tego kluczowego dla naszych organizmów kwasu.
Może więc zamkniemy oczy na prawdziwe DNA i porozmawiamy o dziedzictwie, nowoczesności i adaptacji w jakości? Tu natkniemy się na jeszcze więcej pułapek, których umysł techniczny nie jest w stanie ogarnąć. Jakość jest pojęciem abstrakcyjnym, wciąż bez konsensusu co do jej definicji. Możemy znaleźć wiele definicji jakości, w tym również takie, które są ze sobą nawzajem sprzeczne. Jakość jest subiektywna i postrzegana jest przez każdego człowieka w inny sposób. Jakość to stwierdzone lub też oczekiwane potrzeby użytkownika, a skoro potrzeby się zmieniają, to nie ma jakiegoś ustalonego kanonu reguł i fundamentów jakości.
Dziedzictwo jakości? Nie ma czegoś takiego. „Dziedzictwo” to ogół dóbr materialnych i niematerialnych, jak kultura i tradycja. Coś, co odziedziczyliśmy po przodkach. Jakie tradycje i wartości pozostawili po sobie nasi jakościowi przodkowie?
Nowoczesność jakości? To nie ma sensu. Możemy mówić o „nowoczesnym podejściu do jakości”, jakość sama w sobie nie może być nowoczesna.
Adaptacja jakości? Jeśli stoi za tym przystosowanie się człowieka do aktualnych oczekiwań, to również można przymknąć oko na to, że jakość nie ma zdolności adaptacji i interpretować to jako „adaptowalność kontrolerów do zmieniającej się definicji jakości”.
Możemy jedynie domniemywać, co kierowało autorami, gdy ukuli oryginalne hasło konferencji. Zapewne ktoś pomyślał, że brzmi fajnie i nowocześnie. Ktoś inny pomyślał, że kryje się za tym „kod genetyczny jakości”, co, na marginesie, bardziej miałoby sens i niosłoby prawdziwą wielowymiarowość. Z jednej strony ma hasło „kod”, a to ważne dla współczesnych testerów, a z drugiej kod genetyczny to informacja odłączona od biologicznego nośnika.
Ale ostatecznie nie ma to większego znaczenia. W Testwarez hasło przewodnie rzadko kiedy miało jakikolwiek wpływ na agendę konferencji. Zawsze chodzi o pojemne hasło, które przyjmie wszystko i wszystkie możliwe tematy prezentacji:
- Dziedzictwo? „Jak kiedyś testowałem”.
- Nowoczesność? „Jak dziś testuję”.
- Adaptacja? „Jak będę testował w przyszłości”
No i trzeba być konsekwentnym i kontynuować hasło edycji z 2025 roku: „Z tradycją w nowoczesność, czyli refleksje nad przeszłością, teraźniejszością i przyszłością”.
Redakcja