Większość osób, które kiedykolwiek rozważały wystąpienie jako prelegent na konferencji, zna ten moment niepewności po wysłaniu swojego zgłoszenia. Co teraz? Kto to czyta? Na co zwraca uwagę? I czy w ogóle warto było się zgłaszać? Na te pytania zwykle nie ma odpowiedzi, bo proces oceny abstraktów dzieje się za zamkniętymi drzwiami. Członkowie rady programowej konferencji TADA26 (i jednocześnie trenerzy testerzy.pl) – Dawid Pacia i Tomek Klepacki – postanowili te drzwi otworzyć. Na żywo, przy włączonej kamerze, omówili trzy konkretne, przykładowe zgłoszenia, które wpłynęły do tegorocznego CfP.
Co recenzenci czytają i czego szukają?
Z rozmowy Dawida i Tomka wyłaniają się trzy rzeczy, które wracają przy każdym omawianym zgłoszeniu.
1. Wartość dla uczestnika
Brzmi to banalnie, ale większość abstraktów niestety tego elementu nie zawiera. Opisują one to, czego będzie dotyczyć prezentacja, np. co zostało wdrożone, jakie narzędzia były użyte, jak wyglądał proces itp. Nie pozwalają jednak uczestnikowi odpowiedzieć na pytanie: „co ja z tego wyniosę? Czy wrócę do biura następnego dnia z czymś, co mogę zastosować w swojej pracy? Czy to jest wiedza, którą mogę przenieść na swój projekt, czy relacja z wdrożenia w zupełnie innym kontekście?”. Jeśli chcemy przygotować dobre zgłoszenie, takie rozróżnienie, zdaniem chłopaków, robi ogromną różnicę.
2. Autentyczność
Dawid i Tomek w trakcie rozmowy zdradzili, że bez wahania rozpoznają abstrakty napisane przez model językowy. Nie dlatego, że mają jakieś szczególne narzędzie, ale dlatego, że to po prostu widać, m.in. w przewidywalnej strukturze czy braku charakteru. Tymczasem zgłoszenia napisane własnym głosem, nawet jeśli mają pewne wady stylistyczne, czyta się zupełnie inaczej. Widać, że ktoś usiadł i po prostu napisał, co chce przekazać/pokazać. Właśnie takie zgłoszenia – według obu – robią na recenzentach dużo lepsze wrażenie.
3. Zakres wystąpienia dopasowany do czasu
To był wspólny mianownik dwóch z trzech omawianych w trakcie spotkania zgłoszeń. Na pierwszy rzut oka mamy świetny temat, są realne doświadczenia, struktura jest przemyślana… ale wystąpienie zawiera tyle materiału, że starczyłoby go na dwie osobne prelekcje. Dawid nazwał to klęską urodzaju. Ryzyko jest tu konkretne, bo jeśli jesteś nowym prelegentem i próbujesz zmieścić za dużo w 30 minutach, wszystko wychodzi bardzo powierzchownie. Lepiej wziąć na tapet jeden wątek i zagłębić się w niego bardziej, niż przebiec dziesięć punktów bez zatrzymania.
Jedno zgłoszenie, które wyróżniała grupa docelowa
Dawid zwrócił uwagę na coś, co większość zgłaszających pomija, czyli opis grupy docelowej. Większość osób wpisuje tam „testerzy” albo „QA engineers” i idzie dalej. Jedno z omawianych zgłoszeń miało tę sekcję rozbudowaną i napisaną bardzo szczegółowo – widać było, że ktoś naprawdę przemyślał, dla kogo to jest. Zdaniem Dawida ten jeden element nadrabiał inne braki w zgłoszeniu. Jeśli rada wie, do kogo prezentacja jest skierowana, łatwiej jej ocenić, czy temat pasuje do profilu uczestników konferencji.
Niedoskonałe zgłoszenie może być lepsze niż dopracowane
To zdanie z rozmowy brzmi może zaskakująco, ale ma konkretne uzasadnienie. Tomek powiedział wprost: zgłoszenia pisane przez AI są od razu widoczne, a czyta się je gorzej niż te napisane osobiście, nawet z błędami. Dawid dodał, że pierwsze omawiane zgłoszenie – które on sam ocenił najlepiej – wyglądało jak tekst napisany „z palca”, bez wielogodzinnego szlifowania. I właśnie dlatego było dobre: miało głos, miało historię i było konkretne.
Żeby było to jasne: nie jest to zachęta do pisania byle jak, tylko raczej obserwacja, że autentyczność jest zauważalna dla osób oceniających zgłoszenie, a próba dopracowania zgłoszenia przez wielokrotne mielenie go przez AI może odebrać mu to, co w nim najcenniejsze.
Jeśli zastanawiasz się, czy w ogóle się zgłaszać
Obaj rozmówcy kończą spotkanie podobną myślą: nie musisz być gotowy. Nie musisz mieć dopracowanej prezentacji, nie musisz pisać bez błędów, wystarczy tylko, że masz temat, który przeżyłeś we własnym projekcie, zespole i że jesteś w stanie napisać, co chcesz z tym zrobić.
Pamiętajcie, że Call for Papers nie jest testem sprawności pisarskiej, tylko zaproszeniem do rozmowy o tym, co macie innym do pokazania. A to, co trafia do rady programowej, nie musi być gotowym tekstem do druku w agendzie. Może być po prostu szkicem, który później zostanie dopracowany.
Całą rozmowę Dawida i Tomka możecie obejrzeć na YouTube. Jeśli rozważacie wysłanie swojego zgłoszenia na kolejną edycję konferencji – tej czy każdej innej – warto poświęcić na jej wysłuchanie pół godziny.
Konferencja TADA odbędzie się już 14-15 września 2026 r. w Warszawie.
Redakcja