Przetargi nie dla polskich firm

889
wyświetleń
Przetargi nie dla polskich firm
To, jak w Polsce prowadzi się przetargi oraz jakie zawiera się w nich zapisy eliminuje w udziale małe i średnie firmy. Pokażemy to na przykładzie przetargu na bilet Fala.

W artykule pisząc o "zamawiającym" mówimy o podmiocie, który ogłasza przetarg, a "wykonawca" jest podmiotem, który do przetargu startuje i będzie go prowadził w przypadku wygrania.
W artykule posłużyliśmy się przykładem z naszej działki, która częściowo dotyczy kontroli jakości - Fala – zintegrowany bilet. Jest to o tyle ciekawy projekt, że w Polsce większość tego typu projektów kończy się porażkami na etapie wdrożenia albo w czasie utrzymania. Część z nich nie cieszy się zainteresowaniem użytkowników i kończy się. Warto przypomnieć wrocławki UrbanCard czy śląski ŚKUP. Dodatkowo w dobie płatności mobilnych takich jak SkyCash i konieczności integrowania się z innymi rozwiązaniami komunikacyjnymi jak carsharing, rower miejski czy hulajnogi na minuty, takie rozwiązania są po prostu archaiczne.

W skrócie:

  • Projekt jest trudny;
  • Dokumentacja przetargowa jest skomplikowana;
  • Zamawiający preferują dużych integratorów;
  • Wymagane są znaczące zabezpieczenia finansowe oraz definiowane są wysokie kary;
  • Specyfikacja jest niejednoznaczna i ma wiele pułapek. 

Przetargi są trudne

Małe i średnie firmy w Polsce rzadko kiedy startują w przetargach, ponieważ wymagają one znajomości wielu ustaw czy przepisów prawa. Rozumienie i dobre przygotowanie oferty wymaga często posiadania prawnika (prawników) na etacie. We wspomnianym przetargu zbiór dokumentów przetargowych wygląda jak poniżej, a warto podkreślić, że jest to stosunkowo niewielki przetarg.

fala-system-przetarg-zalacznik.png

Przetarg wygra firma, która zdobędzie najwięcej punktów wyliczonych według poniższego wzoru.

fala-przetarg.png

Wzór na pierwszy rzut oka wygląda na złożony, choć naprawdę taki nie jest. Jednak takie i podobne zapisy zniechęcają do startu.

Kto to ma zrobić?

Jeśli tytuł brzmi „Profesjonalny nadzór techniczny i zapewnienie jakości systemu”, to już wiemy, że nie ma jednej firmy, która mogłaby się tego podjąć. Zamawiający w jednym przetargu szuka podmiotu, który z jednej strony sprawdzi mu zaawansowane aspekty budowlane, a z drugiej zweryfikuje jakość oprogramowania. Budowlaniec informatyk? Szuka się podmiotu, który pod własnymi skrzydłami zbierze ekspertów z zupełnie różnych dziedzin. Z automatu za takiego wykonawcę trzeba zapłacić więcej, bo dochodzą wszystkie formy organizacji i synchronizacji pracy dla dwóch różnych podmiotów oraz własna marża. Trzeba podkreślić, że taki kierownik projektu jest kompletnie zbędny, ponieważ jego funkcja nie wnosi żadnej merytoryki, a jedynie zarządza realnymi wykonawcami.

SIWZ poprzez wskazanie ról i kompetencji pracowników potwierdza powyższe. Wykonawca musi zatrudniać następujących specjalistów:

  • Główny specjalista ds. integracji/migracji systemów,
  • Główny Inspektor nadzoru budowlanego / Inżynier Elektryk,
  • Specjalista elektronik,
  • Główny specjalista ds. testów.

Przetarg napisany jest tak, że preferuje firmy specjalizujące się w przetargach, czyli tzw. integratorów. W Polsce jest kilka takich podmiotów (zazwyczaj dużych), które mogłyby konkurować z firmami z zagranicy.

Zabezpieczenie finansowe

Kwoty zabezpieczeń nie są szokujące, ale to kolejny czynnik wykluczający małe firmy. Zamawiający preferują dużych wykonawców i przez zapisy SIWZ dają o tym dość dosadnie znać. 

„a) Warunek ten zostanie spełniony, jeżeli Wykonawca wykaże, że jest ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej w zakresie prowadzonej działalności na sumę gwarancyjną 2 000 000 PLN brutto [dwa miliony złotych].

b) Warunek ten zostanie spełniony, jeżeli Wykonawca wykaże, że posiada środki finansowe lub zdolność kredytową w wysokości co najmniej 600 000 PLN brutto [sześćset tysięcy złotych].”

InnoBaltica stawia dość wysokie warunki zabezpieczając się przed należytym wykonaniem umowy:

„W celu pokrycia roszczeń z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania umowy Zamawiający będzie żądał wniesienia przez Wykonawcę, z którym zawrze umowę w sprawie zamówienia publicznego, zabezpieczenia należytego wykonania umowy w wysokości 10 % całkowitej ceny oferty brutto.” 

Zabezpieczenie należy wnieść w jednej z form:

  • w pieniądzu, 
  • poręczeniach bankowych lub poręczeniach spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej (z tym że poręczenie kasy jest zawsze poręczeniem pieniężnym),
  • gwarancjach bankowych,
  • gwarancjach ubezpieczeniowych,
  • poręczeniach.

Lista kar i kwot za nie to aż 1 strona w 17-stronicowym dokumencie umowy.

Dodatkowo startując w samym przetargu należy uiścić wadium w kwocie 70 000 PLN. 

Startujesz w przetargu, przygotuj się na sądową bitwę

Pomijając, że specyfikacja przetargowa jest rozbudowana i napisana prawniczym językiem, to jest również często bardzo niejednoznaczna. Oznacza to, że zapis w specyfikacji może oznaczać pracę za 1000 PLN, ale jeśli tylko zinterpretujemy go w inny sposób, to może oznaczać koszt 10 000 PLN. Stąd też często między zamawiającym i wykonawcą dochodzi do konfliktów. Czasami kończą się one podczas spotkania dyrektorów obu firm, ale czasami dochodzi do sporów prawnych wyjaśnianych przez prawników, a na końcu przez sądy. W takiej batalii małe firmy z góry są skazane na porażkę, co może wiązać się z utratą poważnych kwot na opłaty sądowe czy kary umowne. Wiedzą o tym duzi gracze na rynku. Przetargi doradcze albo integracyjne są zazwyczaj wygrywane przez jednego z tzw. wielkiej czwórki, czyli Deloitte, Ernst & Young (EY), KPMG lub PricewaterhouseCoopers. Co prawda zasadniczo trudnią się one audytem finansowym, ale ze względu na posiadane zasoby często wygrywają przetargi. Firmy te dysponują armiami prawników i mogą sobie pozwolić na wieloletnie batalie sądowe. Zrobią wszystko, by niejednoznaczne zapisy umowy przetargowej zostały zinterpretowane na ich korzyść, co wiąże się z wyższym zarobkiem i niższej jakości produktem końcowym. 

Więcej o specyfikacji w projekcie Fala napiszemy w kolejnej publikacji.

Podsumowując

Polskie samorządy, instytucje państwa i firmy nie chcą pracować z polskimi małymi i średnimi przedsiębiorcami. Jednym problemem jest samo prawo o zamówieniach publicznych, a drugim zapisy przetargowe, które preferują dużych integratorów. Wydaje się, że tracą na tym wszyscy.

Czym jest pomorski bilet Fala?

Zintegrowany bilet FALA umożliwi pasażerom podróżowanie na jednym elektronicznym bilecie po całym województwie.

Na stronie http://www.innobaltica.pl/1_142_metryczka-projektu.html czytamy:

„Przedmiotem projektu jest budowa i wdrożenie elektronicznej Platformy Zintegrowanych Usług Mobilności (PZUM), która pozwoli optymalnie zaplanować i opłacić podróż koleją (SKM i PR) oraz komunikacją lokalną na obszarze, na którym realizowane są kolejowe przewozy pasażerskie o charakterze aglomeracyjnym lub wojewódzkim. Głównym celem inwestycji jest poprawa dostępności transportu publicznego, w szczególności kolejowego, na terenie województwa pomorskiego, zmniejszenia zatłoczenia komunikacyjnego oraz zwiększenie mobilności. Dzięki wdrożeniu PZUM nastąpi zwiększenie udziału publicznego transportu zbiorowego w ogólnej liczbie podróży mieszkańców.”

Film o Fali.

Fala finansowana jest w dużej mierze ze wsparcia Unii Europejskiej. Centrum Unijnych Projektów Transportowych otrzymał ponad 90 mln zł. Koszt całości przedsięwzięcia to 106,5 mln zł netto.

Czym jest InnoBaltica Sp. z o.o.?

„Powstaliśmy […] na bazie inkubatora innowacyjności, jakim firma InnoBaltica była do połowy 2017 roku oraz Biura Integracji Transportu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.”

889
wyświetleń
Źródła:
https://platformazakupowa.pl/file/get_new/17b146223296d6c3993a0fbd77bcd390.pdf
https://platformazakupowa.pl/file/get_new/bd69b21d988fac45447c8e04a6836381.pdf
https://platformazakupowa.pl/file/get_new/023e8b7d507ab3c7bdd419414ce5b91e.pdf