"Współczesne metody zapewniania jakości oprogramowania. Od klasyki do zwinności" Jarosław Kuchta. Recenzja

"Współczesne metody zapewniania jakości oprogramowania. Od klasyki do zwinności" Jarosław Kuchta. Recenzja
Zapewnienie jakości oprogramowania (ang. Software Quality Assurance) to temat, który szczególnie mnie interesuje. Na książkę poświęconą w całości temu tematowi czekałem długo. Czy warto było czekać? – pisze Radek Smilgin.

PROLOG 

Są dwa zasadnicze powody, dla których z takim utęsknieniem wypatrywałem kuriera dostarczającego mi tę książkę. Pierwszy to to, że zapewnienie jakości to temat, który studiuję od dawna i jest on dla mnie światem, którego częścią jest moje testowanie. Drugi to sam autor, którego nigdy nie poznałem, a jest mi przez swoje badania, zainteresowania i pracę jakoś zawodowo bliski. Pracuje na uczelni, którą skończyłem, interesuje się rozpoznawaniem języka naturalnego przez AI w celu wspierania zapewnienia jakości, a jego praca kręci się wokół metodyk, które sam rozpracowuje. Można powiedzieć, że to taki jakościowy bliźniak. 

Znając dotychczasowe osiągnięcia autora i nakładając na to jego silne akademickie zaangażowanie stworzyłem sobie bardzo pozytywne wyobrażenie książki, które trwało póki nie zacząłem jej czytać. 

Wiedza krótkiego zasięgu

Zaczynam. Standardowo wydana książka informatyczna. Bez wodotrysków, bez przemyślenia okładki, w miękkiej oprawie. Przepastne 600 stron treści. Otwieram. Przerzucam spis treść. Czytam, "Dla kogo jest ta książka". Czytam pierwsze zdanie – "Co do…?!". Czytam ponownie. Nie wierzę. Czytam jeszcze raz. Nie można było tej książki zacząć gorzej. Pierwsze zdanie: "To nie jest podręcznik dla testerów oprogramowania"! Co? Książka o jakości, o tej jakości, o którą w projektach dba już tylko tester, nie jest dla testerów. Książka, według autora, jest dla poczatkujących programistów, team leaderów, właścicieli produktów i szefów firmy. Z moim doświadczeniem powiem szczerze, że nikogo z wymienionych ta książka nie zainteresuje nawet w procencie. Książka dedykowana jest dla grupy prawdziwych inżynierów zapewnienia jakości (a nie testerów tak nazywanych), których w Polsce jest może wszystkich z 250.

Zapewnienie jakości bez testowania

Pomyślałem, że to niemożliwe aby ktoś, kto pisze o zapewnieniu jakości, wyciął swoją jedyną publikę - testerów oprogramowania. Zaglądam więc do bibliografii. Są tam 334 źródła i żadne, absolutnie żadne nie jest typowym źródłem testerskim. Pominięcie w takiej publikacji książki "Testowanie i jakość oprogramowania. Modele, techniki, narzędzia" nie jest błędem; jest dyskwalifikujące. Gdyby Pan Jarosław Kuchta skorzystał z wiedzy Adama Romana, mógłby naprawdę mieć szansę zrozumieć istotę zapewnienia jakości i pogłębić ją tam, gdzie Roman odpuszcza na rzecz testowania.

Powrót nadziei

Dalej czytałem książkę już kompletnie bez żadnych oczekiwań. Część 1 w dużej mierze odtwórcza, z kolejnymi opisami defektów jakości. Tymi samymi, które znajdziecie w książkach o testowaniu. Jednak pojawia się przebłysk. Choć większość defektów opisana jest hasłowo, to analiza problemów Therac-25 jest pogłębiona, co dało nadzieję, że dalej będzie jeszcze lepiej. 

Niesystematycznie 

Definicja jakości jest, ale nie ma definicji zapewnienia jakości! Książka o zapewnieniu jakości nie proponuje własnego, wartościowego określania czym zapewnienie jakości jest. Tu po raz kolejny widać słabość tej publikacji w porównaniu do książki Romana, który nie zostawia niedopowiedzeń i tam, gdzie brakuje systematyki, proponuje własne klasyfikacje, definicje lub chociaż interpretacje. Tego w WMZJO nie ma.

Podręcznik akademicki

Część III, czyli "Jakość w ujęciu klasycznym", IV "Pomiary jakości", V "Dokumentacje i normy jakości procesu" poprawne. Najważniejsze modele wytwórcze i modele jakości, metryki, normy na miejscu. Wyłożone akademicko, ale merytorycznie bez zarzutu. Osobiście co nieco bym dorzucił z obszaru testerskiego, ale autor robi wszystko, aby się do niego nie zbliżyć. Tajemnicą autora zostanie to, dlaczego tłumaczy nam nieaktualną normę ISO 9126, która zastąpiona została 10 lat temu przez ISO 25010:2011. A poświęca jej naprawdę wiele miejsca. Niezrozumiałe jest też poświęcenie dużej ilości uwagi metodom zarządzania projektami.

Przeszłość jako współczesność

Jestem na stronie 456. Merytoryki w książce jest 525 stron, a jeszcze nie było nic o współczesnych metodach. Rozdział VI to "Jakość w podejściu zwinnym". Jest to klasyczne przedstawienie agile bez szczególnych odniesień do zapewnienia jakości. Metoda opracowana na koniec XX wieku jest współczesną metodą zapewnienia jakości? A może wszystkie te opisane wcześniej, klasyczne modele są tą współczesnością projektów? Czym są współczesne metody zapewnienia jakości oprogramowania?
Nie znajduję w tej książce odpowiedzi. Nie widzę tutaj, jak współczesne projekty walczą z długiem i zapewniają jakość. Tu tego po prostu nie ma. Tytuł wprowadzający w błąd.

EPILOG

Duża część tej książki niesie jakąś wiedzę. Nie jest to oczywiście to, co obiecuje tytuł, ale książka ma wartość merytoryczną opisów różnych metod spotykanych kiedyś w projektach. Część opisów dotyczy czegoś, co znajdziecie również w swojej firmie. Nie ma ona żadnej wartości praktycznej i nie pozwoli Wam zapewnić jakości w Waszym obecnym projekcie. Przegrywa ze wspomnianą książką Adama Romana na każdym polu. Wydaje się być zbitkiem tematów, których jedynym spinaczem jest "jakość" (a nie "zapewnienie jakości"). 
 
Moje ocena 2/5.
 
Radek Smilgin
 
Dziękujemy PWN za udostępnienie książki do recenzji.
Książkę można kupić na helion.pl/ksiazki/wspolczesne-metody-zapewniania-jakosci-oprogramowania-jaroslaw-kuchta,e_1v32.htm#format/2733I

1384

To powinno Cię zainteresować