Agile & Automation Days 2016 - podsumowanie

5394
wyświetleń
Agile & Automation Days 2016 - podsumowanie
Konferencja Agile & Automation Days oferuje standardy, które wykraczają daleko po za to, co znamy z podobnych testerskich konferencji.
 

Zakończyła się już druga edycji konferencji AADays i warto ją, w naszej opinii, spuentować. Wydarzenie pozycjonuje się wśród wydarzeń jednodniowych i nie aspiruje do kilkudniowych rozbudowanych konferencji jak Testwarez czy TestingCup. Stara się również nie przekraczać liczy 200 uczestników. Nie jest to więc typowy dla innych konferencji wyścig o to, kto zrobi większą konferencję, ale raczej próba zbudowania imprezy, w której uczestnicy będą mieli komfort w obcowaniu z prelegentami. Znacząco w tym roku pomogły w tym przestrzenie Stadionu Narodowego, którego centrum konferencyjne oferuje świetne nagłośnione, przytulne i doświetlone światłem dziennym sale.

Nie ma na AADays znanych z dużych konferencji wieczornych spotkań integracyjnych. Jest za to intensywna dawka wiedzy w różnych formach: od wykładów, przez panele i warsztaty do zawodów w automatyzacji. Na tej konferencji nie było tortu, fajerwerków, zespołów muzycznych, dj-ów, pokazów barmańskich i tańców, a były – inspiracje, wiedza, oraz networking. Była okazja spotkać automatyków podczas automatyzowania, a nie podczas konsumpcji alkoholu. 

AADays można zestawić również z jednodniowymi komercyjnymi konferencjami organizowanymi zazwyczaj w Warszawie. Można zestawić, ale konkurencja na tym tle wypada naprawdę słabo. Standardowe wydarzenie tego typu oferuje zazwyczaj jedną ścieżkę tematyczną z prelegentami, których głównym celem jest promocja produkty lub firmy. Agile & Automation Days oferuje dwie ścieżki wykładowo-panelowe, trzy ścieżki warsztatowe oraz Automated TestingCup. I tu pojawia się główne podobieństwo do rozbudowanych darmowych wydarzeń. Na obu spotkacie tych samych (polskich) mówców i te bardzo podobne ułożenie konferencji. Czym w takim razie AADays z płatną wejściówką różni się od tych darmowych imprez? Wydaje nam się, że przede wszystkim bardziej konsekwentnym podążaniem za hasłem konferencji. „Agile” z tytułu wydarzenia pojawiał się na każdej jednej prezentacji choć w większości wpleciony w historię o „Automation” (również z tytułu). Przewodnim hasłem było „testowanie rozwiązań mobilnych” i tu zaczęliśmy wykładem otwierającym Richarda Bradshawa o specyfice testów aplikacji mobilnych, kontynuowaliśmy prezentacją z Opera Mobile, warsztatami iOS i panelami i kilkoma jeszcze. AADays mocno trzyma się reguł tematycznych jakie sam sobie narzuca. Kolejnym elementem są same prezentacje, które w definicji organizatorów mają być „praktyczne, techniczne i zwinne” oraz, co warto podkreślić, nie mieliście ich okazji zobaczyć wcześniej. Organizatorzy trzymają się tu reguły, że każde wystąpienie musi być premierowe i nigdzie wcześniej nie pokazywane. Takie właśnie były. Duża w tym zasługa szefa komisji programowej Daniela Deca i całego zespołu ludzi jaki dobrał do współpracy. Na konferencjach darmowych mówi się zazwyczaj szeroko o testowaniu (by każdy znalazł coś dla siebie) i jest tam dużo prezentacji, które mieliście już zapewne okazję oglądać na meetupach lub innych konferencjach.

Dodatkowo często wydarzenia darmowe są finansowane przez sponsorów. Zobowiązania wobec sponsorów czasami wymuszają zmiany agendy i pokazywanie wśród prelekcji merytorycznych również prelekcje komercyjne, których (niestety) jakość często odbiega od akceptowalnego. Sponsorzy zagarniają dla siebie część przestrzeni konferencyjnej stoiskami i często przyciągają uwagę losowaniami nagród, darmowymi gadżetami czy innymi atrakcjami. To oczywiście nic złego, ale doceniamy, że podczas AADays tego nie było. Były jedynie stoiska partnerów wydarzenia. Z jednej strony ciężko coś wynieść z konferencji oprócz wiedzy, ale z drugiej ciekawym doświadczeniem jest udział w wydarzeniu bez sponsorów. To daje organizatorom możliwość skupienia się na najważniejszych sponsorach konferencji czyli uczestnikach, którzy kupili wejściówki.

Siłą AADays są również główni mówcy. Dla nas zobaczenie na żywo zarówno Richarda, jak i Maaret było dużym wydarzeniem. Są to ludzie rozpoznawalni, którzy obecni są na dużych międzynarodowych konferencjach i działają aktywnie na rzecz rozwoju testowania. Richard działa w ramach Ministry of Testing (które zasługuje na osobny wpis), a Maaret w obszarze testowania kontekstowego i uczenia testowania. Główni mówcy byli również obecni w przestrzeni konferencji zarówno podczas panelu, jak i podczas przerw kawowych. Można było z nimi porozmawiać, a jeśli ktoś czuł barierę językową, to Richard już na początku powiedział, że jeśli ktoś powie mu Sorry for my English, to zdzieli go w twarz. Docenia, że mówicie do niego w jego języku, a nie każecie mu mówić po polsku.  

W oczekiwaniu na kolejną edycję jesteśmy ciekawi jaki będzie kolejny szef komisji programowej, jaki będzie temat przewodni, no i w jakim mieście się odbędzie. Na te informacje przyjdzie nam jednak poczekać. W między czasie czekamy na nagrania prezentacji.

 

PS. Z mniej ważnych rzeczy możemy napisać, że organizacyjnie było perfekcyjnie, kawa była pyszna, przystawki i obiad smaczne, deser był za dobry oraz, że znów zgubiliśmy się szukając wejścia na Stadion.

 

 
5394
wyświetleń

To powinno Cię zainteresować