Recenzja książki "Testowanie oprogramowania. Podręcznik dla początkujących." Rafała Pawlaka

17772
wyświetleń
Recenzja książki "Testowanie oprogramowania. Podręcznik dla początkujących." Rafała Pawlaka
Polscy testerzy od lat czekają na swoją książkę o testowaniu. Prób do tej pory nie było zbyt wiele, bo testowanie było niszowe, a autorów o sprawnym piórze niewielu w informatyce. Na szczęście książek pojawia się coraz więcej. Oto gorzka recenzja jednej z nich: „Testowanie oprogramowania. Podręcznik dla początkujących.” Rafała Pawlaka.

 

Obiektywnie. W miarę.

Dla kogo?

Sam tytuł świadczy o tym, że książka jest dla osób początkujących w testowaniu, a autor chce (cytat) „ukształtować jednostkę w materii kontroli jakości oprogramowania”.

Jak?

Książka ma formę podręcznika, który tych początkujących może poprowadzić do zawodu testera. Jednak, jak pisze sam autor, nie jest to dydaktyczny podręcznik i stroni się w nim od haseł z IEEE i ISTQB.

Autor zachęca do znajdywania błędów w oprogramowaniu, ale również w jego książce.

 

Subiektywnie. Bardzo.

Zastanawiam się, kim są dla autora tej książki początkujący testerzy, skoro w pierwszym rozdziale dostają do analizy kod Java, a stronę dalej analizują miarę jakości rozumianą jako defekty wyciekające do klienta. I to będzie mój najpoważniejszy zarzut. Książka napisana jest dla osób, które mają rozpocząć przygodę z testowaniem, a aplikuje im się stek rzeczy, które nie przydadzą się testerom przez pierwsze dwa lata ich kariery.

 „Tester początkujący” z tej książki to osoba silnie techniczna, która rozumie pojęcia i skróty IIS, SMTP, WSDL i wiele innych. To ktoś, kto czyta kod Java do śniadania, zapytaniami bazodanowymi sypie podczas obiadu niczym żartami z rękawa, a dzień kończy analizą obsługi wyjątków w kodzie. Jak nic jest to zmęczony swoimi powtarzalnymi zadaniami programista, który zdecydował się zrezygnować ze swoich dziesiątek tysięcy złotych pensji i postanowił zostać testerem. Ten tester, w mojej opinii, to specjalista w wąskiej dziedzinie aplikacji internetowych, który ma poznać JMeter, Selenium, SoapUI, Fiddler, Eclipse, Wireshark i jeszcze kilka innych. Ma również poświęcić dużo uwagi hakowaniu oprogramowania (27 stron z około dwustu) i testom wydajności (16 stron).

Na okładce powinno być więc napisane „Testowanie oprogramowania internetowego. Podręcznik dla programisty, który chce zostać testerem.”

Aby opisać wszystkie błędy merytoryczne tej książki i wyjaśnić, dlaczego autor ma rację tylko w odniesieniu do pojedynczych projektów lub zdarzeń, musiałbym napisać własną książkę. Pan Rafał Pawlak ma prawo do tych pomyłek, bo jak przeczytałem w książce, ma kilkuletnie doświadczenie i ledwie trzydziestkę na karku. Z takim bagażem nie można edukować adeptów testowania. A jednak próbuje. Nie rozumiem dlaczego.

 

Recenzję przygotował Radek Smilgin.

 

Dziękujemy wydawnictwu Helion za nieodpłatne przekazanie książki do recenzji.

Książkę można nabyć tutaj 

 

 
17772
wyświetleń
Redakcja a

Autor

To powinno Cię zainteresować

Dołącz do dyskusji