Udawanie wymagań, udawanie kompetencji

3676
wyświetleń
Udawanie wymagań, udawanie kompetencji
Często docierają do nas informacje, że na rozmowach kwalifikacyjnych wybrzmiewają pytania o kompetencje daleko wybiegające od tych, które wymagane są w ofercie o pracę. Warto się temu przyjrzeć z bliska.

Zdarzyło Wam się pójść na rozmowę o pracę i dostać pytanie, które co prawda dotyczy testowania, ale wybiega daleko poza to, co było wymagane na danym stanowisku? Nie jesteście jedyni i można śmiało powiedzieć, że zdarza się to nader często. Wina leży zazwyczaj po stronie pracowników firmy prowadzącej nabór. Na taką sytuację warto się przygotować.

Jest kilka powodów, dla których powyżej opisana sytuacja może się zdarzyć. Przyczyną może być np. to, że rekruter przyniósł nie tę listę pytań. Jednak najciekawsza jest sytuacja, kiedy osoba prowadząca rozmowę, często merytoryczna, znajduje w CV coś interesującego, co naprowadza go na jego obecną sytuację projektową. Musimy tu na chwilę zastanowić się nad kontekstem pracy takiej osoby. Na potrzeby danej rozmowy zostaje ona wyciągnięta z obowiązków projektowych, jednak głową siedzi ciągle w tym, co jest jej aktualnie potrzebne. Załóżmy, że rekrutowany jest junior tester, a rekrutuje kierownik testów. Wymagania zdefiniowane zostały przez niego kilka tygodni temu, ukazało się ogłoszenie i zanim na rozmowę przyszły pierwsze osoby, wymagania mogły się mocno zmienić. To, jaka była sytuacja projektowa kilka tygodni wcześniej, będzie diametralnie różne od tego, co potrzebne jest dzisiaj i… co będzie potrzebne za kilka tygodni. Nasz kierownik prawdopodobnie właśnie dowiedział się, że ma zautomatyzować połowę procesu i kiedy w CV juniora widzi, że ten zrobił sobie szkolenie "Python dla testerów", zadaje pytania czy kandydat mógłby na szybko napisać framework automatyzacji i uruchamiać go jako jenkinsowe joby. A może product owner właśnie w backlogu podbił story na nowe API i rozpoczęły się gorączkowe poszukiwania kogoś, kto ogarnia postmana. A może właśnie spłynął critical na security i musimy na szybko przeorać proda przy pomocy OWAS top 10. Właśnie takie rzeczy może mieć kierownik z tyłu głowy kiedy przychodzi na spotkanie. Oczywiście, jeśli próbuje zamienić rozmowę z rekrutacji junior testera na specjalistę bezpieczeństwa, to świadczy to o jego braku profesjonalizmu, ale nie ma co ukrywać, wielu z nas to robi. Można się zawsze tłumaczyć, że szukamy potencjału rozwojowego u nowego członka zespołu i tylko patrzymy, czy coś w tym względzie potrafi.

Z perspektywy osoby rekrutowanej są dwie możliwości:

  1. zależy nam na tej pracy i gramy w grę pozorów z rekrutującym, bo gdybyśmy realnie mieli takie kompetencje, jakich wymaga, to przecież nie aplikowalibyśmy na podstawowe stanowiska,
  2. nie chcemy pracować w takim chaosie, dziękujemy za rozmowę i żegnamy się elegancko.

W tym pierwszym przypadku bardzo przydają się podstawowe kompetencje projektowe i techniczne, jakie wyciągamy z szerokiej edukacji testerskiej. Takie rzeczy pojawiają się na wykładach, na szkoleniach, na meetupach i trzeba być w stanie sklecić 3 zdania na każdy popularny lub modny aktualnie temat:

  • bazy danych – potrafić zrobić proste zapytanie i modyfikację na bazie,
  • API – znać podstawowe narzędzia i zapytania,
  • automatyzacja – wiedzieć jak wygląda architektura automatów i znać podstawy jakiegoś języka,
  • bezpieczeństwo – znać najpopularniejsze typy ataków,
  • użyteczność – mieć wiedzę o heurystykach i typach testów,
  • CI / CD – potrafić rozwinąć skrót i przedstawić różnicę,
  • DevOps / Scrum / Kanban – mieć blade pojęcie czym są i czym się różnią.

I nie martwcie się, że dostaliście tę pracę, ale w sumie to trochę udawaliście, że coś wiecie na dany temat. Jeśli przyjdzie Wam pracować z takim rozgorączkowanym kierownikiem, to dajemy gwarancję, że kiedy już rozpoczniecie pracę, akcenty będą rozłożone w innych miejscach. Okaże się, że automatyzacja ciągle jest w sferze dalekosiężnych planów, API nie ustabilizuje się wystarczająco do testów przez następny rok, a krytyczny błąd bezpieczeństwa okaże się tylko false positivem. I chociaż na rozmowie pytano Was o wszystkie najmodniejsze aktualnie buzzwordy IT, to na końcu i tak zostanie Wam orka na test case-ach.

PS. Powyższe ma bardzo niewielkie zastosowanie do sytuacji, w której aplikujecie na stanowiska, na które nie macie kompetencji. 

3676
wyświetleń

To powinno Cię zainteresować